
Informacje
- 5 stycznia 2026
- 8 stycznia 2026
- wyświetleń: 7372
[FELIETON] Idzie tęga zima! Jak zadbać o swój samochód i nie dać się zaskoczyć?
Internet pełen jest różnej maści porad, które mają przygotować kierowców na zimę. Te rady są mniej lub bardziej warte uwagi, ale każda z nich na swój sposób cenna. Postarałem się je zebrać w całość i dołożyć coś od siebie - udało mi się bezproblemowo przejechać ponad milion kilometrów, często w bardzo trudnych warunkach. W najbliższych kilkunastu dniach doświadczymy tęgich mrozów i najprawdopodobniej intensywnych opadów śniegu. Jak przygotować samochód do jazdy w ekstremalnej zimie? Jeśli jeździsz tylko po mieście i na krótkich dystansach, możesz potraktować ten poradnik jako ciekawostkę. Jeśli jednak planujesz dłuższe trasy poza miasto, warto naprawdę solidnie przyłożyć się do przygotowań na trudne warunki. Lepiej zapobiegać niż leczyć.

W najbliższych dniach czeka nas znaczne ochłodzenie - nawet poniżej -20°C. Według prognoz słupki rtęci lokalnie mogą zbliżyć się do -30°C. Nie są to temperatury przyjazne dla samochodów, a tym bardziej dla ludzi. Na co warto zwrócić uwagę, by nie zostać „na lodzie”?
Silnik, elektryka i tego typu bajery
Sprawny akumulator to podstawa. Jest jeszcze kilka dni, by doładować baterię za pomocą prostownika. Jeśli nie macie takiej możliwości ze względu na miejsce zamieszkania (np. zabudowę wielorodzinną), można poprosić o pomoc znajomych lub zaprzyjaźnionego mechanika, który przy okazji zweryfikuje akumulator pod kątem sprawności. Jeśli Wasz akumulator jest w kiepskiej kondycji, przy mrozach dochodzących do kilkunastu stopni poniżej zera przekonacie się o tym prędzej niż później - auto po prostu nie odpali.
Warto na te kilka dni wyłączyć wszystkie urządzenia pobierające prąd na postoju (kamera samochodowa, ładowarki - nawet te bez podpiętego telefonu, odstraszacze na kuny itp.). Dobrym pomysłem jest również wyłączenie automatycznego składania lusterek oraz oświetlenia powitalnego (w nowszych samochodach). Takie gadżety jak elektrycznie otwierana i zamykana klapa bagażnika także obciążają akumulator - lepiej najpierw uruchomić silnik, a dopiero potem otworzyć klapę. Generalnie wszystko, co pobiera prąd - nawet w niewielkich ilościach - może przyczynić się do rozładowania akumulatora do poziomu uniemożliwiającego rozruch przy tęgim mrozie. Dotyczy to zwłaszcza samochodów z silnikiem Diesla, które podczas rozruchu potrzebują znacznie więcej energii niż auta benzynowe.
Jeśli macie samochód z silnikiem Diesla, bardzo dobrym pomysłem jest zastosowanie uszlachetniacza do paliwa. Preparaty te mają różne nazwy i funkcje, ale wspólny mianownik - obniżają temperaturę krzepnięcia oleju napędowego, zapobiegając tworzeniu się kryształków parafiny i jego gęstnieniu w niskich temperaturach. Najczęściej mają formę koncentratu. Wystarczy wlać odpowiednią ilość do zbiornika paliwa, najlepiej podczas tankowania, aby dodatek dobrze wymieszał się z paliwem.

O zimowym płynie do spryskiwaczy chyba nie trzeba nikomu przypominać, ale… jednak trzeba wspomnieć, że większość zimowych płynów jest deklarowana do -20°C, a w praktyce zamarza już przy -12/-15°C. Jeśli płyn zamarznie, nie tylko stracicie możliwość spryskiwania szyb - zamarzająca ciecz może uszkodzić silniczek spryskiwaczy, a w skrajnych przypadkach rozsadzić przewody. To niepotrzebne koszty, którym łatwo zapobiec, dodając do płynu koncentrat. Ja stosuję taki do -80°C i dla świętego spokoju wlewam go nieco więcej, niż zaleca producent. Historie o tym, że „taka chemia niszczy uszczelki i szyby”, można włożyć między bajki. Znacznie więcej szkód może wyrządzić jazda z brudną szybą przez zamarznięty płyn.
Warto również pomyśleć o baterii w kluczyku - powinna być w miarę świeża, zwłaszcza jeśli kluczyk będzie narażony na mróz (np. noszony w torebce podczas dłuższego spaceru). Skoro mowa o kluczyku, nie można zapominać o zamkach, jeśli otwieracie samochód w tradycyjny sposób. Dobrze mieć odmrażacz do zamków, ale trzymany w samochodzie będzie bezużyteczny. Najlepiej przechowywać go w domu, garażu lub torebce - generalnie poza autem, bo gdy zamki zamarzną, do środka już się nie dostaniecie.
Dodatkowe wyposażenie i torba bezpieczeństwa na dalsze podróże
Świetnym pomysłem jest przygotowanie torby bezpieczeństwa i wrzucenie jej do bagażnika. Niech sobie jeździ - oby nigdy się nie przydała. Jeśli chodzi o ubrania, mogą to być stare, nieużywane już rzeczy. Kwestia mody jest tu drugorzędna. Co warto zapakować?
- ciepła czapka, rękawiczki, szal
- dodatkowa bluza / polar / kurtka
- ciepłe skarpety + ciepłe buty
- powerbank + przewód zasilający do telefonu
- suchy prowiant na kilka godzin (np. owoce liofilizowane, batony, sucharki, żelki itp.).
- woda mineralna (butelka nie powinna być pełna)
- podstawowe leki (ból głowy, biegunka, gorączka)
- papier toaletowy

W przypadku utknięcia na trasie na wiele godzin, te kilka rzeczy pozwoli Wam przetrwać czekając na służby. Końcem 2025 roku tysiące kierowców utknęło na trasie S-7 na pograniczu Warmii i Mazowsza. Niby to drugi koniec Polski, ale ta droga niczym nie różni się od naszych lokalnych "esek". Tak samo możecie utknąć jadąc S-1 do Żywca albo S-52 do Cieszyna. To się może zdarzyć wszędzie.
Dlaczego butelka wody mineralnej nie powinna być pełna? Bo jak woda zamarznie to pełna butelka może pęknąć. Co nam po zamarzniętej wodzie? Otóż wyobraźcie sobie, że zagrzanym samochodzie lód się roztopi i możecie choćby w minimalnym stopniu uzupełnić płyny by się nie odwodnić.

Co jeszcze warto mieć?
- łopata do śniegu
- łańcuchy śniegowe*
- lina holownicza
- 5L paliwa w certyfikowanym kanistrze*
- przenośne pakiety grzewcze (np. pogrzewacze do rękawiczek)
- latarka naładowana lub z zamiennymi bateriami
Dlaczego przy kanistrze i łańcuchach śniegowych pojawia się gwiazdka? Warto to wyjaśnić. Pięć litrów benzyny lub oleju napędowego pozwoli utrzymać pracę silnika i ogrzewanie przez około pięć godzin. Średnio samochód zużywa około 1 litra paliwa na godzinę postoju na biegu jałowym. Zakładając, że zawsze macie coś w baku, możecie przetrwać noc w samochodzie unieruchomionym przez warunki atmosferyczne. Brzmi niedorzecznie? Na wspomnianej wcześniej trasie S7 niektórzy kierowcy stali w miejscu przez kilkanaście godzin.
A co z łańcuchami? Samo ich posiadanie to atut, ale to trochę jak posiadanie fortepianu w domu. Jeśli nie umiecie na nim grać, pozostaje jedynie ozdobą, którą można pochwalić się wścibskiej ciotce podczas rodzinnego spędu. Porównanie jest mocne, ale fakty są takie, że zakładanie łańcuchów jest trudne i wymaga wprawy. Warto przećwiczyć to „na sucho” przynajmniej kilka razy, bo próba założenia ich w śniegu po kolana i przy szalejącej wichurze może skończyć się porażką. Nawet podstawowa wprawa nie gwarantuje sukcesu w warunkach - nazwijmy je - bojowych.

Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielskiedrogi.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.
